Czy rollowanie jest prawdziwym lekarstwem na napięte mięśnie?

Można zaryzykować teze, że Pan Starret swoją książką „Bądź sprawny jak lampard” rozpropagował rollowanie nie tylko w świecie crossfitu ale właścwie wszędzie gdzie uprawia się sport, w amatorskim jak i profesjonalnym wydaniu. Myślę, że podobne doświadczenie można wynieść z polskiej futbolowej szatni. Namiętne rollowanie „dwójek” rozbijanie „kapturów” to dla większości zawodników codzienność. Warto zadać sobie pytanie czy to faktycznie rozwiązanie problemu? A jeśli nie, to co jest tym problemem?

Wstępem do znalezienia odpowiedzi na to pytanie jest zastanowienie się nad funkcją mięśni. Konieczne zaznaczenia jest to, że mięśnie są rządzone przez nasz układ nerwowy. Bez jego prawidłowej aktywności( i odpowiedniego ukrwienia) mięśnie będą pracować patologicznie co w efekcie może doprowadzić do ich osłabienia i zaniku. 

Zwiększone lub prawidłowe napięcie mięśniowe jest efektem, odpowiedzią na zabodźcowanie naszego układu nerwowego. Dlatego zanim zaczniemy ugniatać, rollować nasze muskuły warto byłoby się zastanowić co doprowadziło do tego ze w ogóle musimy je rozluźniać?

Bardzo często wzmożone napięcie mięśniowe ma cel ochronny:

  1. Chroni sam mięsień przed potencjalnym uszkodzeniem
  2. Chroni staw, który pracuje nieprawidłowo
  3. Chroni podrażniony układ nerwowy

Problem polega na tym, że długotrwałe podwyższone napięcie mięśni powoduje kaskadę negatywnych konsekwencji. Napięty mięsień nigdy nie będzie się kurczył prawidłowo, zatem nie będzie wydolny. Dodatkowo podwyższony tonus, ograniczy przepływ krwi, a co za tym idzie odżywienie mięśni i odprowadzenie metabolitów, co ostatecznie doprowadzi do bólu. Wówczas zaczniemy rollować obolały, zmęczony mięsień którego bolesność należałoby traktować jako informację o  potencjalnym uszkodzeniu samego mięśnia lub/i innych struktur. Zatem pracujemy ze skutkiem a nie przyczyną!

Warto tez zaznaczyć, że skoro napięty mięsień nie będzie pracował prawidłowo a będziemy forsować ruch w którym jest zaangażowany, to inne mięśnie bedą musiały pracować nadmiernie. Powstanie szereg kompensacji i globalne zaburzenie pracy aparatu ruchu.

Kolejną rzeczą o jakiej trzeba wspomnieć jest to, że mięśnie są nie tylko efektorami ale także sensorami czucia głębokiego (propriocepcji). Posiadają struktury, które pełnią role recepcyjną (wrzeciono nerwowo-mięśniowe). Zatem rollowanie mięśnia za wszelką ceną, jeszcze na granicy dużego bólu (co niejednokrotnie widziałem) na pewno zaburzy i zniekształci informacje jakie dotrą do układu nerwowego w celu dalszej analizy 

Teraz najważniejsze. Ja absolutnie nie jestem przeciwnkiem rollowania mięśni. To jest sposób w jaki samodzielnie możemy je choć troche rozluźnić. Z resztą badania pokazały, że faktycznie rollowanie ma krótkotrwały efekt uelastyczniający mięśnie i zmniejszający DOMSy. Natomiast trzeba to robić rozsadnie, nie wywołując dużego bólu, jednocześnie
szukając przyczyny wzmożonego napięcia.

 

Pamiętaj też, że jeżeli od pół roku masujesz kaptury a to napięcie wraca i wraca, to najwidoczniej problem nie leży tam, gdzie aplikujesz piłkę bądź roller 🙂

Mam na imię Patryk. Z zawodu jestem fizjoterapeutą. Po godzinach pracy, zawodnikiem drużyny footballu amerykańskiego. Postanowiłem połączyć moją pracę i pasję. Tak powstał Footballowo Połamany

Plugin for Social Media by Acurax Wordpress Design Studio